Sport nie istniałby bez kibiców – to prawda oczywista i nikomu nie potrzeba tego zjawiska tłumaczyć. Pełne trybuny – to daje siłę do walki, do wysiłku ... oklaski, okrzyki uznania, ryk podnieconego tłumu – to adrenalina, to nagroda za miesiące morderczych treningów i wyrzeczeń.
Jak gra się bez widowni przekonała się ostatnio nasza reprezentacja podczas meczu z Węgrami ... i nikomu nie życzę w przyszłości takich przeżyć. Dlatego postanowiłam napisać do Was drugi list.
Bo wierzę, bo wiem po tym jak zachowaliście się po śmierci mojego ojca, że to Wy macie gorące serca i choć czasem reagujecie zdecydowanie – to zawsze jest to reakcja w słusznej sprawie...i skuteczna jak się przy okazji narodowego orzełka na koszulkach okazało...
Sprawa tym razem dotyczy słowa, od którego jak wiadomo wszystko się w historii świata się zaczęło. Słowa, które daje ale i odbiera siłę, słowa – które buduje ale i niszczy ... Kibic i Kibol – niby podobne a jak wiele je różni ? Różni je wszystko : stosunek do sportu, uczciwej walki, szczytnej sportowej rywalizacji ... I niby tak podobne - a całkiem przeciwne. Kto je stworzył ? Kibic – wiadomo ... a Kibol ? To wynalazek ostatnich lat, bo ja tego słowa nie pamiętam.
Kibice byli zawsze – a Kibole zostali „odkryci” niedawno. Czyżby więc wbrew historii kultury - ludzie się zmienili, świat się zmienił ? Czy może znów powstała potrzeba manipulacji – manipulacji nastrojami ludzkimi ? Kib-ic ... Kib-ol – pierwsza sylaba ta sama, a jednak druga, krótsza i prawie niezauważalna w tym przypadku decyduje o wszystkim ! Słowo się stało – słowo zostało puszczone w lud – słowo utrwala się w świadomości ludzkiej. Kibol – właśnie wypiera ze słownika stare słowo chuligan. Zastanówmy się, czy tak być może, czy tak być powinno ?
Bo przecież nie tylko na stadionach i po meczach zdarzają się akty agresji – dlaczego więc robi się wszystko by słowo sugerujące przynależność do sympatyków sportu – kojarzyło się ludziom z agresją i niszczeniem mienia społecznego, z atakiem na spokojnych obywateli i destrukcją państwa.
Słowo wypowiedziane raz ulatuje jak ptak – słowo powtarzane milion razy „zagnieżdza się”, zostaje na stałe w języku – tworzy nowo- mowę , nowe skojarzenia, nowy język. Zadymy, ustawki, marsze, przemarsze – to słowa prowokacje ...to słowa manipulacje ... komu i po co są potrzebne, dlaczego tak często powtarzane są w mediach ? Czy wystarczy pokazać w telewizji kibicowski szalik – artykuł przecież niereglamentowany i wszechdostępny – aby potem trąbić, że : Kibole rozrabiali podczas marszu w Dzień Niepodległości.
Urodziłam się w czasach przebieranek milicji i przebiegłych prowokacji, rozganiania tłumów za pomocą pał, gazu i armatek wodnych – mam prawo być nieufna, mam prawo podejrzewać że i tym razem chodzi o jeszcze skuteczniejszą kontrolę na krnąbrnym społeczeństwem i ujarzmieniem tego co do ujarzmienia najtrudniejsze – młodych płonących głów i szczerych serc.
Nie dajmy się zaszufladkować ! Nie pozwólmy pisać o zadymach robionych przez Kiboli ( czytaj Kibiców). Nie pozwólmy na komentarze jednoznacznie sugerujące pochodzenie chuliganów i zadymiarzy... Bo jeśli tego nie zrobimy to za kilka lat matki nie będą pozwalały synom na uczestnictwo we wspaniałych przeżyciach sportowych jakimi bez wątpienia są mecze czy zawody w halach i na stadionach .
Bo za kilka lat Kibic – w mentalności ludzkiej stanie się Kibolem – bo utrwali się w zmieniającym się przecież ciągle słowniku języka naszego ojczystego – jako prymitywny i łatwopalny łobuz i rozrabiaka.
A przecież w tragicznej historii Warszawy to właśnie kibice najstarszego klubu Polonii Warszawa byli najdzielniejszymi żołnierzami , walczyli i umierali za wolność a miłość do sportu i szlachetne idee walki wpojone podczas kibicowania dawały im siłę aby się czynnie najeźdźcom przeciwstawić.
I dlatego jeszcze raz apeluję :
Protestujmy niezmiennie przeciwko nazywaniu chuliganów – kibolami .
Nie dajmy łączyć kibicowania z aktami chuligaństwa – nawet, a właściwie przede wszystkim za pomocą SŁOWA ... bo słowo ma moc potężną, moc niszczącą i moc sprawczą.
Ewa Zelenay