Od kilku tygodni czuję się jak miś koala, który nażarł się eukaliptusa. Patrzę wielkimi oczami na świat i mówie: „o, k…, ale jest pięknie!!!” W telewizji: Polonia. W radiu: Polonia. W gazetach: Polonia. Muszę jeszcze sprawdzić lodówkę… „Królowie polowania”. „Najpoważniejszy kandydat do mistrzostwa”. „Moda na Polonię”. Halo! Czy to przypadkiem nie nas (jeszcze nie tak dawno!) rozklepywał ligę niżej zawodnik o wzroście poniżej półtora metra? Nie, niemożliwe. To nie mogliśmy być my!!!
Porównanie z eukaliptusem o tyle trafione, że niedawno wciągnęliśmy poniekąd nosem „coś zielonego” i… zaczęła się „jazda na czarnym haju”. O meczu z Górnikiem pisałem już poprzednio. A potem nadeszła… aż się nie mogę powstrzymać i muszę zastosować „wytnij/wklej” z F3/K6 pisanego tuż przed tamtym meczem. Każdy by się pochwalił, nie czepiajcie się, proszę uprzejmie, pisałem oto tak:
„W piątek, o godzinie 20, na K6 Polonia powie „sprawdzam” Legii. Powie „sprawdzam” Jóźwiakowi, Walterowi, koncernowi ITI i całej tej „koncepcji budowania drużyny” polegającej na wykręceniu kręgosłupa krajowego i implantowaniu w to miejsce zagranicznego. Przyznam, że jestem dosyć sceptyczny. Jeden zagraniczny gwiazdor, dwóch, trzech… ale pięciu czy sześciu? I to w newralgicznych punktach? Owszem, to może zatrybić, ale raczej dopiero gdzieś w listopadzie (o ile w ogóle). No i czy są to aby na pewno gwiazdorzy? Jeśli tak – to czemu poszli do Legii, a nie w inne strony, tam gdzie ludzie umieją grać w piłkę i nie toczą zaciętych bojów z Maltańczykami i Azerami?”
He, he… Normalnie „prorok, czy jak?”
I tu znowu muszę o Józefie (wszyscy wiemy, że nie może powstać normalny felieton, artykuł, czy nawet zwykła rozmowa o Polonii bez wymienienia tego imienia). Nie wiem czym skończy się ten nasz odlot w kosmos, czy znowu się aby boleśnie nie potłuczemy – pojęcia nie mam (ostatnie doniesienia na temat Bakero… hm…). Ale za te kilka ostatnich meczy z sąsiadami zza miedzy… Józefie, już choćby za to pozostaniesz w naszej pamięci!!! Zwłaszcza ostatnie 3:0 – cudowne, radosne, bezcenne (a potem też bezsenne) zjawisko. A może właśnie nie zjawisko? Może to już zwyczajna, nudna reguła? Tu dodałbym kolejne „he, he” – z trzema kropkami na końcu (gdyby nie sprawa Bakero)…
Lubin już nie był taki piękny, ale też większość z nas doceniła fakt, że udało się wygrać mecz, którego jeszcze wiosną zwyczajnie byśmy nie wygrali. Łódź sprowadziła nieco nasz lot do poziomu. Czy to już jest „wysokość przelotowa”? Parę osób ogarnęła refleksja: kurde, do tego mistrzostwa to jeszcze kawał drogi… a może sukcesem będzie samo „pucharowe miejsce”? W końcu rozbite ponoć Wisła i Lech wypadły w Łodzi lepiej od sprężonej, nakręconej Polonii, naszpikowanej gwiazdami… No i ta „sprawa Bakero”…
„Będzie majster? Nie będzie?” Ech, dziwne, nietypowe, „niepolonijne” rzekłbym mamy te rozkminki w nowym sezonie. No nic, w sumie o czymś takim marzyło się w końcu - wożąc tyłki po różnych Łowiczach, Łomżach i Legnicach, co nie? Wygląda na to, że marzenia się spełniają. No dobra: na razie, powiedzmy, są „w trakcie spełniania”. Gdyby nie „sprawa Bakero”…
Bakero, Bakero, Bakero… Czy to możliwe, że Józef tylko czeka, żeby gościa zwolnić? Wiem, że Józefa W. stać na wszystko, ale… wierzę, że to niemożliwe. Że to tylko taka metoda na Józefa Marię, który musi mieć nad sobą bat – i wtedy wygrywa. Coś jak słynna „rozmowa w przerwie meczu z Lubinem”. Pogadali, pogadali – i chłopaki zaczęły grać jak z nut. Wierzę, wierzę, wierzę… a nawet jeśli nie do końca, to… nie mam wyjścia i muszę wierzyć. Dawno już napisałem, że wisimy na Józefie jako te bombki – nic tu od nas nie zależy, normalnie jak pasażerowie samolotu - wypada tylko się modlić o rozum dla pilota…
Nie zaszkodzi też się pomodlić o rozum dla władz Warszawy. Co, do cholery, z tym stadionem??? Łaskawcy, zauważyliście w końcu, kto jest liderem ligowej tabeli? Jasne, w najbliższym czasie na nowy obiekt z miejskich pieniędzy nie można liczyć, ale jak człowiek słyszy tu i tam, że nawet to słynne PPP władzuchnie się nie podoba, że coś tam im wiecznie nie pasuje, to… No jasne, w końcu jakby co, to mamy Narodowy…
W nieustającej dyskusji dotyczącej naszych (ewentualnych) przenosin na Stadion Narodowy pojawiają się nowe, dziwne klimaty. Gdzieś podobno trafiono ludzi opłacanych przez kogoś po to, żeby przy pomocy „marketingu szeptanego” lobbowali za przenosinami Polonii na SN. Spisek wykryto na forum Polonii, jesteśmy czujni, brawo. Tyle, że temat pozostał i… no nie wiem…
Kurde, wychodzi na to, że jeśli dopuszczam w myślach grę Polonii na SN to z automatu jestem kimś w rodzaju Tajemniczego Dom Pedro, szpiega z Krainy Wiadomej? A nawet jeśli "subiektywnie nie jestem szpiegiem" to "obiektywnie działam na korzyść wiadomych sił"?
Podsumowując mój pogląd na sprawę:
1. Miejsce Polonii jest na K6
2. Jednakowoż co zrobić jeśli K6 za rok/dwa nie dostanie licencji na ligę? A w Pucharach to na K6 stuprocentowo nie pogramy już w przyszłym roku :(
Nieszczęściem byłaby gra na opustoszałym SN. Problem w tym, że najbliższy czynny, nowoczesny stadion, który pasuje Polonii IDEALNIE (objętościowo ) - jest w Kielcach. To i tak bliżej, niż "najbliższy czynny taras widokowy" w „Misiu” ale nadal w cholerę daleko. Tedy mniejszym chyba nieszczęściem będzie odegranie na SN tego, czego się nie da odegrać na K6 - niż każdorazowe jeżdżenie do Kielc. Przerabialiśmy wszak kiedyś opcję płocką - i nie było to fajne (a Kielce są o 50% dalej)...
Wnioski?
Lobbować gdzie się da za budową nowej K6 (ze specjalnym uwzględnieniem hali).
Jednocześnie nie gniewać się na konieczność tymczasowej gry na SN.
Lepsze to niż Kielce lub Ł3.
No.
A teraz mnie aresztujcie i zróbcie pokazowy proces :)
Oczywiście jeśli okaże się, że jednak K6 dostanie jakimś cudem licencję - nie ma mowy o żadnym SN. Chyba, że Armada Józefa zacznie tak grać, warszawiacy zakochają się w niej na tyle, iż zaczniemy się na K6 normalnie dusić. I wtedy być może okaże się, że lepsze dla Polonii będzie odegranie niektórych meczów na SN (Wisła, Lech). Właściwie to powinniśmy trzymać kciuki, żeby tak się stało. Ale z taką, nie przymierzając, Polonią Bytom - twardo na K6! Bo w trzydzieści tysięcy widzów na Polonii Bytom to ja coś jednak nie wierzę...
…chyba, że... No dobra, już dobra. Ostatnio wygląda na to, że dla Polonii nie ma rzeczy niemożliwych. Optymizm wciągamy nosem, jesteśmy na czarnym haju, a „za rok Liga Mistrzów”. To co, trzydziestu tysięcy na Polonię Bytom nie ukulamy? My nie ukulamy?! Proszę pana…
…tylko ta „sprawa Bakero”…
PS: na koniec jeszcze trochę optymizmu. Czy przypadkiem patron naszego Józefa nie jest jednocześnie patronem wszystkich „sponsorów, żywicieli i opiekunów”? W końcu taką rolę spełniał w Świętej Rodzinie. No więc chyba jest dobrze: my też mamy patrona Józefa, a trener na drugie ma „Maria”. Jeśli do tego dodamy, że po boisku biega u nas gość o ksywie „Jezus”… Panie, Panowie – ten projekt musi wypalić! No, chyba że sprawa Bakero…
Doman Nowakowski
Komentarze