Stoper Czarnych Koszul - Łukasz Skrzyński - ma mocną pozycję w drużynie Bakero.
Łukasz Skrzyński zagrał we wszystkich meczach tego sezonu i zbiera świetne noty. Obrońca przebojem wskoczył do jedenastki Czarnych Koszul i do tej pory gra niemal bezbłędnie. A jeszcze kilka miesięcy temu był bliski pożegnania się z Konwiktorską...
- Trochę nerwów mnie to kosztowało, ale wszystko dobrze się skończyło i podpisałem kontrakt przed wyjazdem na pierwszy obóz - wspomina "Skrzynia".
Mało kto się spodziewał, że zawodnik, który w Polonii z zeszłego sezonu, słabszej kadrowo niż teraz, był tylko rezerwowym, po wzmocnieniach wywalczy miejsce w pierwszym składzie. Tymczasem Skrzyński zagrał krytykom na nosie i w trakcie dwóch letnich zgrupowań zapracował sobie na wysoką pozycję w drużynie Jose Marii Bakero. Z pewnością nieco pomógł mu uraz Tomasza Jodłowca, ale przecież posłał na ławkę rezerwowych chwalonego wiosną innego dobrego stopera, Piotra Dziewickiego.
- Chciałem być częścią planu zdobycia Mistrzostwa Polski, realizowanego przez trenera Bakero. Udało mi się to i bardzo się cieszę. Nikt nam nie da gwarancji, że wygramy w lidze wszystkie 30 spotkań. Na pewno przyjdą słabsze chwile, ale do tego czasu musimy scementować zespół, scalić i przygotować się do tych momentów, kiedy przyjdzie się nam przekonać, czy wciąż tworzymy drużynę - mówi "Skrzynia".
Umowa z Polonią wiąże Skrzyńskiego tylko do końca tego roku. Jego postawa na boisku w rundzie jesiennej zaważy na jego przyszłości w drużynie Czarnych Koszul. - W grudniu wszystko się wyjaśni. Albo zostanę na dłużej, albo nasze drogi z Polonią się rozejdą. Myślę, że pokazałem, że jestem potrzebny tej drużynie - zaznacza i dodaje, że zastanawia się nawet nad zakończeniem piłkarskiej przygody właśnie przy Konwiktorskiej.
- Na pewno jeszcze nie teraz, ale chciałbym zostać tu na dłużej i być może zakończyć karierę w Warszawie - kończy Polonista.
Źródło: Fakt, MIM