Po trzech remisach z rzędu piłkarze Widzewa, jak i kibice drużyny liczyli na pierwsze zwycięstwo i nie pomylili się. Widzew wygrał z Polonią Warszawa po bramce - wprowadzonego po przerwie - Nigeryjczyka Princewilla Okachi.
Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła oczekiwanych emocji, choć po kwadransie gry wydawało się, że w meczu padną bramki. W 12. minucie na polu karnym Polonii faulowany był Nika Dżalamidze. Rzut karny wykonywał Łukasz Broź, ale po jego strzale piłka minęła bramkę. Dwie minuty później Riku Riski - będąc cztery metry przed bramką gości przewrócił się. W rewanżu bliski zdobycia gola dla Polonii był Łukasz Teodorczyk. I na tym emocje się skończyły.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy gospodarze przeprowadzili akcję, po której Princewill Okachi zdobył bramkę. Po stracie gola zaatakowali goście, ale przez większość drugiej połowy nie potrafili zagrozić bramce Mielcarza. Gospodarze umiejętnie się bronili i czekali na przeprowadzenie kontr. Tych jednak kibice się nie doczekali.
Polonia jeszcze w ostatniej minucie dogrywki miała szansę zdobycia bramki, ale doskonałej sytuacji nie wykorzystał Daniel Sikorski.
Widzew Łódź - Polonia Warszawa 1:0 (0:0)
1:0 - Okachi 47'
Składy Polonii Warszawa: Przyrowski - Baszczyński, Jodłowiec, Kokoszka, Brzyski, Bonin (46' Wszołek), Trałka, Piątek (58' Sikorski), Bruno, Jeż, Teodorczyk (70' Cani).
Skład Widzewa Łódź: Mielcarz - Ukah, Bieniuk, Broź, Ben Radhia (52' Bruno Pinheiro), Budka, Panka, Mroziński, Riski (46' Okachi), Dzalamidze, Oziębała (62' Grzelczak).
Żółte kartki: Dzalamidze, Mielcarz (Widzew) oraz Baszczyński (Polonia).
Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
Jacek Zieliński - trener Polonii: - Jestem wściekły, zły na siebie i chłopaków. Wiedzieliśmy, że na Widzewie gra się bardzo ciężko i nie wolno pozwolić drużynie gospodarzy narzucić swojego stylu. Niestety, tak się stało. Trudno, trzeba w następnym spotkaniu z Bełchatowem odrobić tę stratę.
Radosław Mroczkowski - trener Widzewa: - Cieszymy się z przełamania i pierwszego zwycięstwa. Wierzyłem, że potrafimy wygrać, choć napięcie widać było zarówno u zawodników jak i u mnie. Cieszę się, że potrafiliśmy utrzymać wynik do końca spotkania. Zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty.
Źródło: Michał Żyrek, SportoweFakty.pl / PAP