Fani Polonii Warszawa nie należą do potęg kibicowskich. Do tego ostatnio notujemy kryzys formy. Jeszcze niedawno naszym największym atutem były oprawy u siebie. Niestety impas naszej grupy (IFC) oraz brak funduszy bardzo ograniczyły ilość prezentacji na Konwiktorskiej. Obecnie na swoje barki próbują przejąć ten ciężar nasi młodsi koledzy z grupy Enigm@. Mimo spadku formy, mamy wspólny z Enigmą sukces w postaci prezentacji na meczu z Arką. Monumentalna „kurtyna” na całą Kamienną, zyskała uznanie wśród kibicowskiej braci i po raz pierwszy w historii zostaliśmy sklasyfikowani w konkursie TMK na najlepsze choreografie rundy. Nawiasem mówiąc, gdy z prezentacjami bywało u nas o wiele lepiej, nie mieliśmy nawet co marzyć o takim sukcesie.
Naszych opraw wizualnych na wyjazdach trudno się dopatrzeć. Rzadko stawiamy się na wyjeździe w przyzwoitej liczbie. W tym sezonie (2005/06) zanotowaliśmy całą masę „zer” wyjazdowych. W sumie na 15 wyjazdów ligowych, nie stawiliśmy się na czterech spotkaniach. Wszystkie trzy spotkania wyjazdowe w Pucharze Polski to nasze zera! Nie jest to tak tragiczna sytuacja jak w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, ale do przyzwoitych wyników jeszcze sporo brakuje. Zwłaszcza jeśli porównamy je do rezultatów z zeszłego sezonu, kiedy nasza średnia wyjazdowa liczyła ponad 100 osób.
Dobrą informacją jest za to fakt, że pod koniec tego sezonu udało się nam nareszcie zrobić coś pozytywnego z dopingiem. Przełomem był mecz z Legią. Zero bluzgów, bardzo głośny i nieprzerwany doping. Od tego spotkania na każdym meczu na Konwiktorskiej pod względem wokalnym prezentujemy się całkiem nieźle, a w najgorszym razie przyzwoicie. Poprawy wymaga jedynie repertuar. Nadal wielu kibiców nie może się nauczyć starych pieśni, nie pojawiają się nowe. Na szczęście, tworzenie piosenek i zdzieranie gardła nic nie kosztuje - możemy spodziewać się więc na tym polu dalszych postępów.
Podsumowując, ekipa w dołku, ale ze sporym potencjałem. Nie mamy co marzyć o przerwaniu hegemonii Legii w naszym mieście (przynajmniej nie w ciągu najbliższych lat), jednak stać nas na o wiele więcej. Przez brak kasy podupadły oprawy, ale zajęliśmy się poprawą dopingu. Najbardziej boli kryzys wyjazdowy. Mamy nadzieję, że nowi przeciwnicy - tacy jak Jagiellonia, Śląsk, Lechia - zdopingują nas do zorganizowania choć kilku większych, zorganizowanych wojaży. Resztę trzeba zaliczyć wedle zasady „byle się pojawić”. Na więcej nas niestety nie stać, a zaliczenie wszystkich meczów poza Warszawą i tak byłoby dla nas wielkim sukcesem.
Najbardziej eksponowaną i najstarszą zgodą Polonii jest braterstwo z fanami Cracovii. Jest to również najstarsza przyjaźń kibicowska w Polsce. Wieloletnie przyjazne stosunki utrzymujemy także z kibicami Korony Kielce i Sandecji Nowy Sącz. Z kilkoma innymi ekipami spotykamy się przy okazji meczów naszych przyjaciół. Z niektórymi łączy nas tylko niepisany pakt o nieagresji, z innymi nić obustronnej sympatii. W 2005 nawiązaliśmy kontakt z kibicami Realu Saragossa, a dokładniej z grupą ultrasów Ligallo Fondo Norte. Wymieniliśmy się flagami i od czasu do czasu odwiedzamy się na meczach.